RSS
czwartek, 03 maja 2007
Troche o zwyczajach

1. Na chorobe cebula i miod. Przezylam chwile zgrozy kiedy weszlam do kuchni i uderzyl mnie ostry zapach cebuli. Ja patrze a Maniek wlasnie skonumowal na surowo cebule wielkosci glowki noworodka. W czasie kiedy pytalam o szczegoly o nalewal sobie kolejna lyzke miodu i zajadal sie jak niedzwiedz. Wiec to wszytsko to sposob manka na chorobe. Mama wierzy w jedzenie dziesiatek hiszpanskich pomaranczy. Po trzech tygodniach przekonala sie do wypicia mojej wit C1000 co uznalam za gest zaufania

 

2. Czlowieku nie spiesz sie, nie planuj. Juz kiedys pisalam,ze dawno nie czulam sie taka zrelaksowana. Dochodze do wniosku, ze brak planowania a co sie z tym wiaze oczekiwan ma swoje dobre strony. Nikt sie konktetnie nie umawia a jak cos sie dzieje spontanicznie, a na ogol sie dzieje, to wszyscy nie kryja radosci. Mialam kilka rozmow apropos planow, gdyz nie wiedzialam czy mam gdzies jechac sama czy razem. Ciagle mialo sie okazac, mielismy zobaczyc. Wiec ktoregos razu delikatnie napomknelam ze nie to ze bardzo chce ale ta podroz do Toledo musze troche zaplanowac bo jesli tak dalej pojdzie to spontanicznie tam nie pojade. Postawilam na swoim i nastepnego dnia siedzialam sama w autobusie. Najlepsze jest to ze to nie jest ani zlosliwosc ani zla wola. Ludzie, ktorzy sie za bardzo przejmuja i chca miec wszystko zaplanowane mecza moich hiszpanow. W Ameryce za to trzeba planowac rok na przod, jesli chce sie zeby cos wyszlo. Nie dokonca umiem nic nie planowac ale i planowanie wszystkiego nigdy do mnie nie przemwialo. Zrobie sobie z tego moj wlasny kolaz. Jutro wyjezdzam do Madrytu i dalej nie wiem czy te wiatraki zobacze . Maniek mowi zeby sie nie stresowac wiec pewni nie zobacze :)

3. O butach pisalam, o zyciu nocnym tez...

4. Spojrzenia. Ludzie duzo czesto i dosc bezposrednio gapia sie na siebie.

5. Moda. Babeczki sa zadbane i dosc sexowne. Dobrze mi robi przerwa od dzinsow i ogladania wyciagnietych west filadelfijskich podkoszulkow.

6. Herbata albo jej brak. Hiszpanie prawie w ogole nie pija herbaty, tu w domu jej nie ma a pan ze sklepu spozywczego nidgy w zyciu nie pil herbaty. Pije sie kawe, wode, wino i mleko.

7. Bary. W niewielu barach mozna usiasc, jest to dosc ekonomiczne podejscie gdyz na stojaca moze wejsc wiecej ludzi. Wiec w barach sie stoi czy sie je czy sie pije. Wszedzie mozna palic. Bar jest tym lepszy im brudniejsza podloga. Pety i zuzyte serwetki pokazuja, ze bar cieszy sie klientela. Czesto wlasnie po podlodze mozna zdecydowac czy warto zostac.

8. Kontakt fizyczny. Dystans fizyczny podaczas rozmowy jest duzo mniejszy nic w Polsce, Stanach a juz na pewno w Azji. Jak to poludniowcy duzo sie dotykaja, lubia sie publicznie calowac i okazywac sobie uczucia. To tez przeklada sie na tlok, popychnie i przyjazne poklepywanie. Czy znasz kogos czy nie przy powitaniu zostajesz pocalowany dwa razy.

 

15:28, alla2007
Link Dodaj komentarz »
Concha

Bardzo mila osoba, dosc specyficzna zyjaca w obrazach. Wiekszosc czasu chodzi po domu w butach i ciemnych okularach. A wlasnie, nie ma co sie przejmowac (nie stosowac w Japonii) sciaganiem butow. Goscie nie sciagaja nigdy a domownicy czasami jak juz nie wychodza albo jak to mowi mama, rzeczywiscie chca zeby nogi im odpoczely. Mama mowi szybko, i szybciej sie rusza rano niz wieczorem. Maniek mowi, ze czasto opowiada historie, ktore sa niby zartem ale nie ciesza nikogo poza nia sama. Ostatnia byla o tym ze na ulicy lezy facet i umiera z glodu. Podchodzi do niego lekarz i mowi-przejadles sie, a umierajacy na to oj tak dobrze zjadlem..hmmm zakladam ze czegos nie rozumiem bo bardziej mnie smieszy jak ona to opowiada i jak reaguje manuel niz sama opowiesc. Maniek dosc ostro dal mamie do zrozumienia ze znowu opowiada te swoje niesmieszne historie a ona chodzila po domu i sie chichotala sama do siebie.

Mama raczej nie korzysta z komutera, kupuje codziennie papierowe wydanie el Pais i czyta krecac czasem z niedowierzaniem glowa i mowiac”no me digas” co w wolnym tlumaczeniu znaczy „no nie gadajcie”

Mama uwielbia jesc, jesc z kims ma sie rozumiec, rozkoszuje sie kolejnymi posilkami mowiac” que rico”(jakie pyszne). Jesli chce cos powiedzic o sasiadach na ogol mowi szeptem bo domy na ulicy Badajoz zrobione sa z gipsu wiec zachowujac srodki ostroznosci szepczemy sobie przy wlaczonym radiu o tym jak glosno zachwuja sie sasiedzi, jak tupie butami pani domu a dzieciaki dra sie ile wlezie. Jedyny pozytek jaki byl z sasiadow to to ze ssailismy ich internet ale 1 maja wszystko sie skonczylo (dzis znowu dziala), ktos nas odcial wiec wszystko zostanie opublikowane z opoznieniem ale nic nie szkodzi. Czlowiek ma wiecej czasu na kontemplacje bo niestety kolega jednego linka macha do drugiego i tak pochlania mnie ta cyber przestrzen bez ktorej wcale nie jest mi zle tak samo jak nie tesknie za swoja komorka a wrecz zastanawiam sie czy z niej nie zrezygnowac po powrocie.

Czasami mam wychodzi na kawe z kolezankami malarkami. Lubi tez rozmawiac przez telefon i odkrywac jak dzialaja sprzety, ktore juz od jakiegos czasu ma w domu ale jeszcze nie do konca wie jak dzialaja. Mama nie lubi planowac i ustalac co bedzie robila co i kiedy kupi i gdzie pojedzie. Jak jej mowie ze jesli nie kupi tej czerwonej lampy, ktora jej sie podoba bo ja sprzedadza, lapie sie za glowe i mowi ze spokojnie, pewnego dnia jak sie namysli to ja kupi. Nie wiem jak ona zdazy na samolot jak bedzie chciala mnie kiedys odwiedzic:)

13:54, alla2007
Link Dodaj komentarz »
La casa en la calle Badajoz

Oto, krotki fotreportaz, prezentujacy dom, w ktorym mieszkam.

Najwiecej jest w domu oliwy, sztuki i ksiazek.

Oliwe mozna znalezc w kazdej potrawie, w roznej ilosci, o roznej objetosci w pojemnikach roznej wielkosci.

 

Mleko, mleko, mleko

Podobnie jak w norwegii codziennie i do wszytskiego. Mleko dobre na wszystko. Concha pochlania biala wersje a maniek zabija bialy cola-cao ok 2-3 razy dziennie po pol litra. No wiec i ja zeby nie odstawac zaczelam pic cola-cao bo bialego nie moge, kojarzy mi sie z cieplym korzuchem, ktory przyswajam jedynie w wersji filmowej, wtedy mnie nawet wzrusza podobnie jak kolonijna serwatka .

 

 

Biale wino w kartonie- wazny i staly element lodowki- bialym winem podlewa sie wiele potraw miesnych.

 

Jajka-koniecznie jajka, duzo jajek, na mieko, na twardo, smazone, rociapciane, surowe, z ziemniakami, same, z cebula, z pomarancza, w deserze, na obiad, na przekaske!!!!!!!!!!!!

 

 

Czerwone wino lokalne w ilosci 2 kartony z winnicy wujka Jesusa i cioci Marii

 

Woda

 

Queso Manchego- tutejszy ser owczy

 

 

Z nowej kolekcji mamy: Moneta, Hoppera, Velazqueza, Worhola i Goye. Nie pytaj jak ja to czytam i do tego rozumiem bo sama tego nie rozumiem.

 

A tu juz Concha i jej zasoby

 

 

 


13:46, alla2007
Link Dodaj komentarz »

Dzieki za kwiaty i przepraszam za opoznienie ale telegraf wysiadl a konie nie jechaly.

My pierwszy maja spedzilismy leniwie i tradycyjnie. Oto zdjecia z miejscowej imprezy majowej. Tradycyjne niedzielne stroje robotnicze to niebieska koszula z chustka i czapka. Jedzenie - Migas( gachas i inne) czyli pokruszony, namoczony chleb (mozna moczyc w mleku lub wodzie) z kielbasa i oliwa. Tanie i pozywny-takie mialo byc. Tak kiedys podobno oddzywiali sie chlopi i do dzis podkreslajac tradycje spozywa sie te skromne potrawy.

 

 

 

 

A my w domu robilismy gachas, kolejny tradycyjny posilek tym razem pastorow. Kielbasa z boczkiem zmieszana ze specjalna odmiana maki, cala glOwka czosnku i duza iloscia oliwy. Jemy lamiac chleb i maczajac w sobie nabierajac przy tym co i raz kawalek miesa. Bardzo pozywne, zatyKa po dwoch kesach ale trzeba wszystko zjesc bo ze wzgledu na skaldniki niezjedzone wedruje do kosza.

Jedno to boczek plywajacy w oliwie a drugie to czerwone, tluste kielbasy chorizo a obok zolta maka. 

i gotowe

chlebek i nabieramy

zeby zoladek dal rade mace miszamy wszystko z czerwonym winem wytrawnym lub z czerwonym gazpacho z kartonu jak kto woli

Na deser mocna kawa i kwatki cukrowe-typowe dla regionu

Chcialam nadmienic, ze segregacja smieci jest tu na porzadku dziennym.

Sluchalismy arabskiej muzyki, ogladalismy filmy i czytalismy ksiazki. Katowalam tez Manka subjunctive przez dwie godz. rozwiazujac jak mi powiedziano naprawde malo praktyczne cwiczenia. Juz sie nie moge doczekac jak z tym praktycznym hiszpanskim przywitam mojego puertorykanczyka w „The People’s Market” w koncu bedzie mozna troche pogadac.

Noc pochlonely zwawe dyskusje i pisanie maila do prawnika. Kolejnego maila z tym samym zawilym wyjasnieniem, ze zrobil nas w bambuko i trudno nam sie z tym zgodzic. Poszlismy o krok dalej teraz hiszpanski prawnik glowkuje jak napisac zeby amerykanski zrozumial. Wiec na slowo prawnik mam relapse- boli mnie brzuch, moge wypalic paczke na raz, wypic butelke wina duszkiem i chce tylko zeby mi meza fedexem wyslali bo ja nie wracam. 

12:56, alla2007
Link Dodaj komentarz »
Niech zyja!!!

Noc z 30 na 1 maja.
Polnoc- spotykamy sie pod katedra. Po co- po to zeby zobczyc jak ludzi spiewaja i wolaja „Viva de Virgen"- niech zyje dziewica !

Chodzi o to ze maj jest miesiacem kwiatow i najswietszych dziewic. Dlatego ludzie ustawaiaja sie pod katedra przy oknie, w ktorym czasami "ukazuje sie" Virgen de Prado. Spiewaja, przynosza kwiaty, rozmawiaja a politycy partii niezaleznych dziwia sie na swoj widok pytajac „czesc a co Ty tu robisz? A Co TY tu robisz?”- albert zapytany o to co tam robi odpowiedzial: Jak to co, przyszedlem oddac czesc bogini antycznej.

Niech zyja nam!

Mlodzi niegniewni

Swiet(n)e okienko

...przyswiecal im ksiezyc...

12:20, alla2007
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2007
Salome
Mialo byc o Toledo ale to jutro. Nie mam dzis sily na to stare miasto.

W zwiazku z czwartkowym lub piatkowym wyjazdem do Madrytu a stamtad do kraju w podziekowaniu za goscine zaprosilam dzis moich hiszpanow na obiad. Mama wybrala wlaska mafie. Z mafii wytoczylismy sie doslownie liczac kroki do domu. Jedzenia bylo duzo, tluste i syte.

Dzien jest dosc krotki jesli wstaje sie o jedenastej wiec juz po krotkiej sjescie wybieramy sie do Circulo obejrzec opere Salome. Jesli komus chce sie poczytac to ponizej zamieszczam tekst jakiegos skrupulatnego czlowieka, ktory ladnie i dokladnie wszystko opisal.

Po operze byla knajpa i probowanie kolejnych nowych potraw. Nie umieszczam swoich zdjec ze wzgledu na ich brak, skromnosc ale glownie ze wzgledow praktycznych gdyz obiektw nie obejmuje juz mojej twarzy. Wygladam jak...chcialam napisa ksiezyc w pelni ale to oblatane i malo poetyckie...wygladam wiec jak lozko wodne. Cos strasznego ale grzecznie wszystko jem jak nalezy. I tak na kolacje pooperowa o 23.00 zaserwowano: tluste grzyby, kalamary, szynki parmenskie na pieczywie z suszonymi pomidorami, krokiety z serem, zupy, chleby wina swieze z bombelkami i ok. polnocy miala byc jeszcze kawa ale ku mojej uciesze zrezygnowali.

Jutro za to czeka mnie nocne wydarzenie religijne. O polnocy wszyscy w miescie celebruja poczatek maja-miesica dziewic kazdego rodzaju, beda kwaity, duzo dewotek i piesni- na pewno zrobie zdjecia.

 

Salome - wyklęta opera

Author of this text: Paweł Krukow

 

 

W historii kultury świata zachodniego istnieje pewna — całkiem duża grupa dzieł, które dzisiaj należą do kanonu najwybitniejszych utworów: literackich, muzycznych, dramatycznych, które jeszcze parę wieków, bądź dziesięcioleci temu uznane zostały za „źle widziane", „niemoralne", „niespełniające moralnych warunków twórczości artystycznej" etc., — słowem dzieła, które znalazły się na oficjalnym, bądź obyczajowym „indeksie". Wbrew wszelkim pozorom tych dzieł jest bardzo dużo, prawdopodobnie znacznie więcej, niż mógłby podejrzewać tzw. przeciętny odbiorca, czy też koneser dzieł sztuki.Na wstępie, mogę tylko wspomnieć, że opera jest takim gatunkiem sztuki muzyczno-dramatycznej, która od początku swojego istnienia była „odsądzana od czci i wiary", uznawana była przez środowiska kościelne, za formę niemoralną, niezgodną z moralnością religijną za siedlisko rozpusty i pogaństwa... Niewykluczone wiec, że stąd się bierze całkiem częste ingerowanie cenzury obyczajowo-religijnej w dzieła operowe. Bardzo dobrym przykładem takiej próby „wykastrowania" dzieła operowego jest los dramatu muzycznego Ryszarda Straussa pt. "Salome". Przykład ten jest dodatkowo o tyle sugestywny, że nie chodzi tu o dzieło z „wieków średnich", które mogło paść ofiarą grasującej wszędzie Inkwizycji; przeciwnie, Salome jest utworem z początku XX wieku napisanym przez dwie osoby, które bez wątpienia przyczyniły się do zbudowania najlepszych dzieł powstałych w ciągu drugiej połowy XIX i pierwszej połowy XX wieku. Libretto tej opery opiera się na doskonałej sztuce Oscara Wilde'a, zaś muzykę napisał jeden z najwybitniejszych kompozytorów przełomu XIX i XX wieku — Ryszard Strauss. Strauss stworzył dzieło stanowiące bardzo wyraźny przełom w muzyce początku XX wieku. Dzisiaj jego Salome uznaje się za jeden z najważniejszych utworów, które otworzyły drogę do wielkich przemian kulturowo-artystycznych ubiegłego wieku, znaczna część najwybitniejszych śpiewaczek operowych na całym świecie zabiega o możliwość zaśpiewania tytułowej roli, niektórzy uznają ten wyczyn wręcz za nobilitację i potwierdzenie najwyższej klasy wokalnej. A czym właściwie jest Salome? Sztuka dramatyczna wspomnianego O. Wilde'a zdobywała już serca wielbiciela fin de siecle'u. Po 1900 roku na scenach obszaru niemieckojęzycznego można było ją zobaczyć najpierw we Wrocławiu, zaś w 1903 odbyła się jej prezentacją w Berlinie, tam też zobaczył ją Strauss. Od razu zrozumiał, że jest to świetny temat operowy, ale też, że trzeba go będzie potraktować inaczej; spojrzeć nań z innej niż dotychczas perspektywy. Po jakimś czasie Strauss pisze w liście do rodziców: "Zaprojektowana została również jednoaktowa opera (..)" Właściwa praca twórcza rozpoczęła się 27 lipca 1903 roku — co widnieje na szkicowniku, w którym zawarte są już projekty motywów muzyki Salome. Oscar Wilde napisał dramat pod tym samym tytułem w roku 1892, nawiasem mówiąc — świetną francuszczyzną. Dzieło to było jednym z wielu „ukłonów" w stronę fantastycznego talentu ówczesnej sławy scen Europejskich — Sary Bernhard. Niestety, sam autor w trakcie premiery siedział już w więzieniu, również z powodów, które dziś można uznać za absolutnie sprzeczne z wszelkimi racjonalnymi i humanistycznymi prawidłami. Niestety, wielka aktorka zrezygnowała z udziału w premierze i zagraniu wspaniałej dramatycznej roli! A dzieło to jest jedną z najlepszych sztuk teatralnych O. Wilde'a. Wspaniałe pod względem literackim, pełne wykwintnych, wytrawnych zwrotów i opisów, niemalże poetyckie. Opera Straussa została skończona w 1904 roku — "Skończyłem tymczasem .. w szkicu moją jednoaktową operę Salome (udała się) i mam nadzieję, że będę mógł Panu wręczyć gotową partyturę jesienią 1905 roku.." — pisał Strauss do swego wydawcy. Salome jest operą porównywaną często do poematu muzycznego (w którym Straussa można uznać za najwybitniejszego twórcę w dziedzinie tej formy muzycznej), z dodatkiem głosów wokalnych. Zamyka się w jednym, trwającym ponad półtorej godziny akcie. Bez uwertury i bez przerw. Jest opowieścią, ale też portretem. Za pomocą muzyki przedstawia treści, które nie do końca można odebrać przez zwykły opis literacki. Oto widzimy młodą księżniczkę Salome na dworze swego ojczyma Heroda, dworze pełnym przepychu, bogactwa, wręcz dekadenckiego zepsucia. Księżniczka dostrzega w cysternie na wodę (a raczej najpierw słyszy) głos uwięzionego proroka — Jana Chrzciciela (Jochanaana). Ale Salome nie postrzega jego postaci przez głoszone przezeń żarliwe kazania, pyta natomiast sług, czy ten prorok, którego, jak słyszała, boi się jej ojciec — jest pięknym mężczyzną? Bardzo chce go zobaczyć a jej ochota wzmaga się w miarę jak bardzo niewolnicy chcą ją odwieźć od tego zamiaru. Nalega, aby wyprowadzono go z uwięzienia, natychmiast chce z nim rozmawiać. W końcu namówiony Narraboth, dworzanin, ulega jej pokusom i namowom i wyprowadza więźnia na zewnątrz. Wynędzniały Jochaanan pomstuje na matkę Salome — Herodiadę, która zdradziła swego męża i żyje w rozpuście z Herodem. Mimo to, Salome jest tylko coraz bardziej nim urzeczona, coraz bardziej wzmaga się jej namiętne pragnienie. Chce go pocałować. Nalega coraz bardziej żarliwie, ale prorok przeklina ją — rozpustną, i z własnej woli wraca do lochu. Wchodzi tetrarcha Herod wraz z Herodiadą. Herod, pożądający Salome prosi ją by zatańczyła dla niego. W końcu Salome ulega jego namowom i tańczy wspaniały taniec, którym Herod do tego stopnia jest zachwycony, że pragnie w zamian ofiarować Tancerce, co tylko sobie zażyczy. I tu spotyka go ogromne zaskoczenie, Salome prosi go o głowę Jochanaana. Herod nie chce się zgodzić, obawia się rozruchów religijnych, jakie mogłoby spowodować zabicie proroka, oferuje Salome w zamiar wszelkie skarby i klejnoty, ale ona uparcie powtarza mu, że chce głowy Jana Chrzciciela. W końcu jednak, nie mogąc przemóc jej uporu nakazuje zabić Jochanaana i przynieść jego głowę. Salome żąda, aby głowa ta została jej przyniesiona koniecznie na srebrnej tacy. W końcu kat wnosi głowę i Salome biorąc od niego tacę wcałowuje się namiętnie w usta martwego proroka. Herod spogląda na tą scenę, zamarły w swym zdziwieniu i obrzydzeniu, nie mogąc dłużej na to patrzeć i nakazuje żołnierzom zabicie Salome, ci przygniatają ją stosem tarcz. Salome umiera.

Temat i jego przeprowadzenie są kwintesencją atmosfery przełomu wieków. Dekadencja, namiętności, nie zawsze zdrowe, przepych, intensywna estetyzacja, bogactwo wszelkich elementów formalnych, tworzenie dzieł zbliżających się w pewnym sensie do jakiejś nieokreślonej granicy. Muzycznie Salome R. Straussa jest dziełem pod każdym względem wybitnym. Mamy tu do czynienia z ponad stuosobową orkiestrą, jednak nie ma się wrażenia przygniecenia masą dźwiękową, za to dostrzegamy wyjątkową instrumentację, bardzo barwną, wielowarstwową, brzmiącą to złowrogo, to znów egzotycznie, mieniącą się wielobarwnymi blaskami. Wyjątkowo udało się Straussowi przedstawić atmosferę jaka panuje na scenie — i tą „obiektywną" i tą psychologiczną, subiektywną; sam kompozytor mówił: „Od dawna twierdziłem o operach poświęconych Orientowi i Żydom, że brak im prawdziwie wschodniego kolorytu i żaru słońca. Potrzeba nakazała mi użycie prawdziwie egzotycznych harmonii, które zwłaszcza w obco brzmiących kadencjach lśniły jak mieniący się barwami jedwab". Właśnie przepych barwny i stosowanie nowych rozwiązań harmonicznych stanowi o zupełnej wyjątkowości instrumentacji tej opery. Nowości jest bardzo dużo, łącznie z wprowadzeniem przez Straussa zupełnie niespotykanego dotąd instrumentu jakim jest helekfon (rodzaj oboju basowego, przypominający ostry dźwięk oboju arabskiego). Oczywiście nie zabrakło także symbolicznych elementów, znacznie pogłębiających fabułę libretta. Takim obecnym stale elementem jest wyraźny duży księżyc (w XIX wieku symbol chorej duszy). Księżyc ten co raz koncentruje na sobie uwagę obecnych na scenie, swą bladą poświatą wpływa niejako na stan psychiczny wszystkich bohaterów; Herod mówi, że księżyc „wygląda jak szalona kobieta, która wszędzie szuka kochanka", Salome zaś wyrzeka takie oto słowa: „[księżyc jest] jak srebrny kwiat, chłodny i czysty. Tak jak uroda dziewicy, która chce pozostać czysta".

Mimo, że dzisiaj Salome należy do ścisłego kanonu wielkich dzieł muzyczno dramatycznych, mimo tego, że stanowi prawdziwy przełom w konwencji operowej, że jej instrumentacje uważa się za przykład najwyższego kunsztu kompozytorskiego, mimo że teraz każdy liczący się w świecie dyrygent chce choć raz poprowadzić Salome, że każdy z tych największych (von Karajan, Sir G. Solti, K. Bohm) ma na swoim koncie nagranie całości w którym występują najwspanialsze śpiewaczki dramatyczne XX wieku (B. Nilsson, H. Behrens, A. Silja, E. Marton) w czasach Straussa dzieło to znalazło się na indeksie. Środowiska chrześcijańsko-kościelne robiły bardzo wiele, aby dzieło to nigdy nie znalazło się na scenie, a jego autor został zdyskredytowany. Najpierw oryginalna sztuka Wilde'a została „zabroniona" w Anglii, później zresztą taki sam los spotkał ją w Paryżu, także jako wynik starań tych samych kręgów. Konserwatywne kręgi wróżyły temu dziełu nie więcej niż trzy przedstawienia, po których świat z całą pewnością zapomni Salome. Nawet śpiewacy pierwszorzędnej opery jaką była Drezdeńska Hofoper obawiali się śpiewać w nowym dziele Straussa. Długo poszukiwana solistka, która w końcu zgodziła się zaśpiewać główną rolę coraz doprowadzała kompozytora do szału swymi komentarzami w stylu „tego nie zrobię, jestem porządną kobietą". Zrezygnowała po trzech przedstawieniach. Poza tym najgorszy ostracyzm i zarzucanie bezecności oraz przedstawiania treści niezgodnych z religijnym duchem monarchii spotkało Straussa ze strony dworu Saksonii. „Zrozumienie wykazywane dla muzyki przez Jego Katolicką Mość" było bardzo ograniczone jeżeli chodzi o traktowanie omawianego dzieła. Oburzenie moralne, wręcz skandal obyczajowy, wywołało w Berlinie, gdzie Cesarz ustosunkował się do dzieła z bardzo dużą rezerwą, to samo spotkało Salome w Wiedniu, Anglii, Stanach Zjednoczonych. Doszło nawet do tego, że cenzorzy londyńscy nie pozwolili wynieść na scenę głowy Jochanaana, wykonawczyni musiała posłużyć się zakrwawionym mieczem (co w znacznym stopniu burzyło sens tej sztuki biorąc pod uwagę, że Salome chce ucałować proroka i na tym zasadza się ponad połowa całej akcji). Różne były próby kastracji tego wspaniałego utworu, w większości były one powodowane wybuchami oburzenia bardziej zdewociałej części społeczeństwa i różnych organizacji religijnych, w znacznej większości przypadków „ulepszenia" akcji rujnowały fabułę, lub zmieniały wymowę dzieła o 180 stopni — na przykład w Berlinie środowisko bliskie Cesarzowi spowodowało, że pod koniec akcji na niebie ma się pokazać gwiazda betlejemska, która miała symbolizować przybycie Trzech Króli... W Wiedniu Jaśnie Katolicka Mość nigdy nie zezwoliła na premierę, dopiero w 1918 roku (a dzieło miało swą premierę w roku 1905), po upadku monarchii wystawił Salome Gustav Mahler. W końcu jednak, przede wszystkim kiedy ucichły głosy pewnych grup społecznych, Salome rozgościła się na dobre we wszystkich liczących się teatrach operowych. Sam Ryszard Strauss zmęczony całą awanturą o jego dzieło zachował na szczęście wytrwałość i doprowadził do realizacji premier. Wilhelm II powiedział kiedyś do swego dyrektora: "Szkoda, że Strauss skomponował tę Salome, właściwie bardzo go lubię, a teraz strasznie sobie nią zaszkodził"; ale Strauss powiedział, gdy usłyszał tą wypowiedź, zgodnie ze swoim zdrowym rozsądkiem i humorem: „Z tych szkód mogłem sobie wybudować willę w Garmisch!".
01:40, alla2007
Link Komentarze (1) »
Piwnica
W koncu schodzimy do piwnicy obejrzec obrazy. Nie wiem skad wzielam fakt, ze mama manuela skonczyla Historie Sztuki, jej corka tak, ale nie ona. Ona wie duzo bo sie tym interesuje i oprocz zajec z rysunku chyba nie wiele wiecej otrzymala przygotowania formalnego. Jest wiec samoukiem wspomaganym zajeciami. Tak czy inaczej to co ujrzaly moje oczy zdzwilo je same. Oczekiwalam kilku obrazow, paru pejzarzy czy autoportretow. W zamian otworzylysmy drzwi do dziesiatkow uspionych twarzy. Posklejanych i zakurzonych mlodszych i starszych pan i panow, dziewczynek, lalek, martwych natur i dosc smutnych autoportretow w ilosci ok. 15 z roznego okresu. Lacza je smutne oczy i coraz  szarsza, bardziej zmeczona skora, ktora z czasem kamienieje i traci wyraz. Obrazy malowane glownie akrylami i olejami ale tu i owdzie mozna sie natknac na akwarele. Portrety przedstawiaja dzieci, wspolpracownikow, kolegow lub sa tworami wyobrazni. Patrzylam jak wyciaga jeden po drugim coraz zywiej opowiadajac historie ich poczecia. Miejscami mam wrazenie, ze sama sie dziwi, ze az tyle sie tego zebralo. Z jakis wzgledow nawet te oprawione w ramy i gotowe do powieszenia spoczywaja z innymi twarzami czekajac na przychylniejsze czasy.

Concha poszla do pracy a ja miala poczucie, ze nie jestem sama w domu, ze pod podlaga jest stowarzyszenie odeszlych w niepamiec.

  
01:00, alla2007
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 kwietnia 2007
Wieszcz cos o tym?

Nieznajoma rozlozyla karty i i w te slowa powiedziala: bedziesz w ciazy, rzuci ona pozytywne swiatlo na twoje zycie. Hmm, niewatpie ale ja calkiem lubie swoje zycie a ty?  

 

01:53, alla2007
Link Dodaj komentarz »
Jeszcze troche Madrytu

 

01:18, alla2007
Link Dodaj komentarz »
Madryleños

Mlodzi gniewni

Cos jest na rzeczy

Si mama, bueno!

Randka

Determinacja

Czterej Pancerni i Kosci

Agnieszka

El Rastro

Didzuridu

Slonce i Hasz

Fala

 

 

00:41, alla2007
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2